#313

Ponawiam swój apel. Jeżeli dalej nie oglądacie Manhattan (stacja WGN America) to naprawcie ten błąd. Im szybciej tym lepiej.

Jeżeli zestawimy obok siebie Mad Men, świętej pamięci Magic City i Boardwalk Empire, mamy wtedy idealny przestrzał przez hollywoodzką Amerykę w lekkiej dekonstrukcji i bez powielania tych samych pomysłów. I tu wchodzi Manhattan, który z jednej strony idealnie wpisuje się w telewizyjną retro stylistykę ale oferuje przy tym nowe tematy (naukowcy w II Wojnie Światowej, wojna wywiadowcza) i swój mały mikrokosmos lat 40.

Jeżeli przekonacie się do Manhattan pozostaje Wam jeszcze tylko The Knick (choć to też zupełnie inny klimat) i trzymanie kciuków, że amerykanie stworzą nowy serial w klimacie The Americans, który będzie lepiej zrealizowany niż samo The Americans.

JG

#312

A w temacie dzisiejszych komiksowych premier:

  • Baltimore The Witch Of Harju #2 (Dark Horse)
  • Bodies #2 (DC/Vertigo)
  • C.O.W.L. #4 (Image)
  • Dead Boy Detectives #8 (DC/Vertigo)
  • Doctor Who The Tenth Doctor #2 (Titan)
  • Dream Police #4 (Image)
  • Evil Empire #4 (Boom Studios)
  • Flash Gordon #5 (Dynamite)
  • Goon Occasion Of Revenge #2 (Dark Horse)
  • Groo Vs Conan #2 (Dark Horse)
  • Guardians Of The Galaxy #18 (Marvel)
  • Letter 44 #9 (Oni Press)
  • Outcast By Kirkman And Azaceta #3 (Image)
  • Revival #23 (Image)
  • Saga #22 (Image)
  • Star Trek: The City On The Edge Of Forever #3 (IDW)
  • Teenage Mutant Ninja Turtles Turtles In Time #3 (IDW)
  • Transformers Vs G.I. JOE #2 (IDW)

Możemy uznać, że to bardzo dobra środa, bardzo.

JG

#310

Znów Dennis Lehane ma okazję wrócić na naszego bloga i wraca w towarzystwie Martina Scorsese, który popełnił całkiem przyjemną adaptację jego “Shutter Island” (tak, tak, jeden z tych filmów Scorsese gdzie oczywiście grał DiCaprio).

image

Okazuje się, że książka Lehane dostanie trzeci żywot i pojawi się za jakiś czas na HBO w formie serialu pod nazwą “Ashecliffe”. Co ciekawsze, Paramount wraz HBO dają reżyserię pilota właśnie Scorsese, a Lehane sam będzie pisał scenariusz w oparciu o własną książkę (adaptację filmową na scenariusz przełożyła Laeta Kologridis.

Z jednej strony “meh”, że znów dostajemy adaptację książki w miejsce premierowego pomysłu, z drugiej jednak gdy autor książki ma coś więcej do powiedzenia w sprawie tego jak ma wyglądać jego twór na ekranie to z miejsca pozbywam się połowy swoich obiekcji.

Oczywiście będzie oglądane (bo nie wierzę, że ten pilot nie jest pewniakiem do zamówienia całego sezonu).

JG

#311

image

I ponownie The Fade Out i “magazine variant”, tym razem już zmacany, przeczytany i z bardziej konkretnymi zdjęciami zawartości (w tym także tej dodatkowej, której nie dostali czytelnicy, którzy zakupili wersję regularną).

image

- Puryści będą mogli mieć z jedną rzeczą większy problem niż z faktem, że wariant ten nie zmieści im się w folię i nie wsadzą go do pudełek. Nietypowy (magazynowy) format tego wydania jest fanaberią twórców i nie ma co ukrywać, że jest inaczej, ale za tą fanaberią idą małe niedogodności jak gigantyczne pionowe marginesy ziejące pustką.

image

- Oczywiście można to ignorować, ciesząc się powiększonym rozmiarem stron (niewiele jednak gdy patrzymy na wysokość samej strony) i podobieństwa z europejskim formatem komiksów. Można, ale po co, ten wariant spełnia rolę kolekcjonerską i nic więcej, nie jest to coś co widziałbym w amerykańskim komiksie jako normę pewnego dnia.

image

image

- Najważniejsze - dodatki. Tu spełniają one role głównie “making of”. Poznajemy inspiracje stojące za serią (w tym trochę osobistych wspomnień autora, coś co też mogą pamiętać czytelnicy Criminal), dostajemy odrobinę wglądu proces powstawania scenariusza, jak i pracę rysownika. Niby nic oryginalnego, ale idealnie dopełnia to dodatki z regularnego wydania, czyli klasycznie już esej związany z rzeczami, które zainspirowały projekt (w tym numerze dla odmiany nie jest to ani literatura, ani kino).

image

image

Pieniądze wydane na ten wariant to dobrze wydane pieniądze. Taka jednorazowa akcja jest dla mnie na pewno ciekawszym rozwiązaniem niż np. wydania Director’s Cut w DC (Marvel też się kiedyś w to bawił ale od dawna tego nie widziałem), które mimo, że bardzo lubię, wychodzą nie jako alternatywna wersja równocześnie z pierwszym numerem, ale po czasie jako próba zgarnięcia drugi raz pieniędzy za raz sprzedany już komiks.

Myślę, że raczej nikt kto zakupił pierwszy numer Tha Fade Out nie jest rozczarowany, a Ci, którzy zaryzykowali z “magazine variant” tym bardziej.

image

JG

#309

Ostatnio na zmieniarkę trafiło kilka nowych seriali, oraz kilka starszych, których nigdy nie miałem okazji dokończyć. Standardowo parę z nich okazało się niewypałami, a parę zachwyciło.

W tym wpisie tylko starty premierowych seriali.

image

Manhattan (sezon 1, odcinki 1-4)

Zacznę od moim zdaniem najciekawszej pozycji.

Manhattan opowiada historię zainspirowaną wydarzeniami w okół Projektu Manhattan ale nie starając się przy tym być wiernym odzwierciedleniem historycznych faktów. Historia tu jest bardziej inspiracją niż fundamentem ale całe szczęście nie dostajemy w efekcie bzdur jak w filmach np. o łamaniu kodu enigmy. Twórcy próbują wymieszać tu wojenny strach z elementami bardziej charakterystycznymi dla późniejszych lat. Przez co widzimy wyraźne nawiązania klimatem do “polowań na czarownice” okresu McCarty’ego, czy fatalistycznego Oppenheimer, który zdaje się być już swoim “niszczycielem światów” jeszcze przed sukcesem projektu.

Manhattan to dużo dramatu, trochę historii szpiegowskiej i widmo wojny, której ani przez chwilę nie widzimy. Dobry casting (ale bez gigantycznych nazwisk), wyraziści bohaterowie, naprawdę dobrze pisane dialogi robią z tej produkcji czarnego konia wśród obecnych premier.

image

The Knick (sezon 1, odcinki 1-2)

The Knick podobnie jak Manhattan powyżej bierze historyczne inspiracje jako punkt wyjścia dla nowej historii, w konwencji dramatu medycznego. Steven Soderbergh opowiada historię nowojorskiej placówki medycznej w 1900 roku przez oczy uzależnionego od środków odurzających Dr. Thacery’ego i jego współpracowników (w tym czarnego lekarza, wykształconego w Europie, próbującego walczyć z uprzedzeniami pacjentów, innych lekarzy, oraz niechęcią czarnego środowiska żyjącego w gettach). Wielu z bohaterów serialu jest zainspirowanych autentycznymi postaciami historycznymi (choć tu nie dzielą nawet tych samych nazwisk aby dać twórcom większą wolność w opowiadanej historii).

The Knick to nie Ostry Dyżur 100 lat wcześniej. To brudna, niepokojąca historia, która bardziej próbuje być dramatem psychologicznym niż operą mydlaną w kitlach. Fakt, serial nie zapomina o tym jakie możliwości otwiera przed nim epoka, w której się rozgrywa, stąd dostajemy sporo obserwacji społecznych jak i ciekawostek biorących się z dziejących się wtedy eksperymentów medycznych i technologicznych (elektryfikacja).

Serial, który dzięki nazwiskom swoich twórców jak i aktorów nie zostanie raczej niezauważony (jak obawiam, że może stać się s Manhattan), ale nie zmienia to faktu, że warto zareklamować dobrą produkcję gdy pojawia się na rynku. 

image

The Strain (sezon 1, odcinki 1-5)

Guillermo Del Toro napisał sobie kiedyś książkę z Chukiem Hoganem, książka ta stałą się trylogią, a później dostała następne rozdziały w komiksie. Dość specyficzna rekonstrukcji mitów Draculi z apokaliptycznymi wątkami została dobrze przyjęta przez czytelników, którzy cierpliwie czekali na kinową lub telewizyjną adaptację. Cierpliwość łatwo było zachować zwłaszcza, że Del Toro nigdy nie ukrywał zamiarów przeniesienia książki na ekran.

Po latach serial pojawił się w stacji FX i… rozczarował.

O ile pierwszy odcinek oferował całkiem przyjemną kiczowatą rozrywkę, w której specyficzne efekty, gore, ujęcia i charakteryzacji przypominało mi trochę produkcje z lat 90, to każdy następny odcinek zaczynał nudzić. Nie wiem do końca czy to wina tego, że historia jest mi znana (choć przyznam się, że znam komiks, a nie książkę), że z każdym następnym odcinkiem widać coraz bardziej jakim drewnem jest 3/4 obsady. Historia traci swój impet z każdą następną sceną, sprawia wrażenie amatorskiej produkcji gdzie brak środków na właściwe wykorzystanie pomysłu, który powinie być pewniakiem.

Przy piątym odcinku poważnie zacząłem się zastanawiać czy warto brnąć dalej w ten serial (choć już wiadomo, że FX dało zielone światło na powstanie drugiego sezonu).

image

The Leftovers (sezon 1, odcinki 1-7)

The Leftovers, czyli HBO robiące serial ludzi od Lost. Dla kogoś to z miejsca zachęta, dla kogoś to jedno wielkie “meh”. Ja należę do tej drugiej grupy.

The Leftovers dałem szansę tylko z powodu mojej wiary w HBO (mimo, że serial nie jest produkowany przez HBO, a tylko powstaje na ich zamówienie, co jest ewenementem dla tej stacji). I jak na razie zastanawiam się czy na pewno dobrze zrobiłem.

Serial nie okazał się takim rozczarowaniem jak the Strain. Jest dobrze nakręconą produkcją, z wzorowym castingiem, pięknymi zdjęciami, dużą ilością dramatu, zagadek… i brakiem jakichkolwiek odpowiedzi, które mogłyby pokazać widzowi, że nie mamy do czynienia z następną telewizyjną wydmuszką.

Świat, w którym tajemniczo znika 2% ludności. W którym mimo traumy próbują ułożyć sobie życie i radzić sobie ze stratą. Gdzie część osób radzi sobie z poczuciem beznadziei przez wyparcie, pracę lub zawierzając dziwnym kultom, które jako żywe przypominają apokaliptyczne kulty lat 70). Wszystko przedstawione w miniaturze w postaci mieszkańców niedużego miasta (jakżeby inaczej) z głównym bohaterem będącym… komendantem policji (i znów, a jakżeby inaczej).

Pomysł… może być. Nie jest to nic co w takiej, lub trochę innej formie nie byłoby obecne w innych serialach ostatniej dekady, książkach, czy komiksie.

Wykonanie też nie jest specjalnie zawodne. Można z tego wyjść dwojako, skupiając się albo na dramacie, albo na konspiracji. Tu głównie idziemy w dramat, dając małe okruszki innych wątków, które mogą (ale w cale nie muszą) pokazać nam pełne spektrum wydarzeń.

Problemami serialu są błędy w odpowiednim rozdysponowaniu jego atutów, czasem sam wątek dramatyczny ląduje na mielizny (najlepiej wychodzą odcinki, które wybijają nas z głównej narracji), najciekawszych bohaterów dostajemy w mojej opinii za mało (pastor Matt i Patti, przywódczyni sekty), a główni bohaterowie przez większość sezonu tkwią w tym samym miejscu, w których poznaliśmy ich na przestrzeni dwóch pierwszych odcinków (ich rozwój jest pozorny i nawet jak następuje to jest wynikiem tylko następnych dużych wstrząsów i na jest zmianą o 180 stopni).

Lubię seriale umiejętnie operujące dłużyznami, które nie boją się stawiać rozwoju bohaterów, ponad rozwój intrygi, ale Leftovers oprócz umiejętnie pokazanego dusznego klimatu nie dał za wiele, ani fanom konspiracji, ani widzom dramatów psychologicznych. To jest ten moment gdy widz musi dostać marchewkę i powinno to wydarzyć się wcześniej niż na finał pierwszego sezonu.

Aha, ale to dalej lepszy serial niż Lost, na którego fejmie bazowała cała promocja The Leftovers. Leftovers ostatecznie ląduje u mnie w szufladzie z napisem “przeciętniak”.

CDN.

#307

I jak co piątek na Kolorowych Zeszytach około-pulpowy tekst mojego autorstwa. Tym razem kontynuacja Incognito Brubakera i Phillipsa (która niedługo powinna dostać nowe wydanie już w barwach Image Comics) czyli Incognito: Bad Influences.

image

A tam, więcej pulpy, więcej nawiązań do pomysłów stojących za The Sleeper i… tyle, bo niestety Bad Influences jest ostatnim (na razie) rozdziałem historii Zacka Overkilla, która nie wiadomo kiedy zostanie opowiedziana dalej (i czy w ogóle to nastąpi).

link:

http://kolorowezeszyty.blogspot.com/2014/08/1719-incognito-bad-influences.html

JG

#305

Standardowy spis co mogło (powinno) nas zainteresować w ostatnią środę.

Batwoman #34 (DC)
B.P.R.D. Hell On Earth #122 (Dark Horse)
Daredevil #7 (Marvel)
Deadly Hands Of Kung Fu #4 (Marvel)
Doctor Spektor Master Of The Occult #3 (Dynamite)
Elektra #5 (Marvel)

Fables #143 (DC/Vertigo)
Fade Out #1 (Image)
Justice Inc #1 (Dynamite)
Mighty Avengers #13 (Marvel)
Ms. Marvel #7 (Marvel)

Multiversity #1 (DC Comics)
Savage Dragon #197 (Image)
Saviors #5 (Image)
Stray Bullets: Killers #6 (Image)
Supreme Blue Rose (Image)
Trees #4 (Image)
Wicked + The Divine #3 (Image)

Teenage Mutant Ninja Turtles Annual 2014 (IDW)

Dużo Marvela, dużo Image (w tym ta wyczekana premiera The Fade Out) i trochę zbytnio rozczarowujący Multiversity (DC) od Morrisona.

PS: Dzień po premierze ogłoszono, że The Fade Out #1 dostaje 2nd printing.