#296

Znów nadszedł ten moment gdy trzeba zrobić chwilę przerwy, w tym i od tego bloga. Zostawiam Was na jakiś czas, przy okazji wrzucając zajawkę pierwszego numeru The Fade Out (premiera za 3 tygodnie) z jakże kochanymi przez dział marketingu cytatami z innych “ważnych w biznesie” w związku z nowym projektem Brubakera, Phillipsa i Breitweiser (szkoda tylko, że część tych opinii to recykling jeszcze z czasu Criminal w Icon, coś chyba advanced revievs pierwszego numeru nie spływały za szybko do Image).

No właśnie, Elizabeth Breitweiser. Stanęło na tym, że Elizabeth została już stałą kolorystką dla tego duetu (jak i w drugim projekcie Bru czyli Velvet). Z jednej strony szkoda, że w pewnym momencie z Fatale zniknął genialny Dave Stewart, ale też nie można odmówić talentu Elizabeth (nie wierzycie, to obczajcie 6 numer Velvet i sceny na ulicach Londynu, majstersztyk).

Do zobaczenia.

JG

#295

Noir Wednesday, czyli co moglibyśmy dziś kupić gdyby w Polsce były normalne stacjonarne sklepy komiksowe (albo co dostaniemy zaraz w paczkach od listonosza).

Oczywiście wybór subiektywny, oparty tylko na gatunkowych i autorskich preferencjach mojej osoby.

Baltimore: The Witch of Harju (Dark Horse)
Bodies #1 (Vertigo)
C.O.W.L. #3 (Image)
Dead Letters #4 (Boom)
East Of West #14 (Image)
Fatale #24 (Image)
Guardians Of The Galaxy #17 (Marvel)
Hawkeye #19 (Marvel)
Mind MGMT #24 (Dark Horse)
Outcast #2 (Image)
Sandman: Overture #4 (Vertigo)
The Fuse #6 (Image)
The Massive #25 (Dark Horse)
The Shadow: Shadow Over Innsmouth (Dynamite)
The Wake #10 (Vertigo)
Veil #4 (Dark Horse)

image

Oczywiście nie ma co ukrywać, że premierą dnia jest ostatni numer Fatale. Wydarzenie na tyle duże, że kładzie się cieniem nawet na 4 numer Veil, The Massive #25, czy premierę od dawna przekładanego “The Shadow: Shadow Over Innsmouth”.

JG

#294

Są takie komiksy, których nie spodziewałbym się nigdy, że zostaną wydane w Polsce. Kilka z nich jednak się pojawiły ku mojemu zaskoczeniu, wywołując spory uśmiech na twarzy. Queen & Country i Parker wydany przez Taurusa będą tu moimi ulubionymi przykładami.

Ale stało się coś co przebija nawet te dwie publikacje. ABC Warriors: Black Hole zostanie wydane przez Studio Lain (profil na FB tu).

image

Nie licząc Dredda nigdy nie spodziewałem się, że ukaże się u nas coś więcej z 2000AD w formie albumowej (a mój apetyt na to był duży przez przedruki z 2000AD w dawnych latach Świata Komiksu). Ale cóż, skoro nawet Dredd się u nas nie przyjął, to jak liczyć na Rogue Trooper, Strontium Dog… czy właśnie ABC Warriors stworzone przez Pata Millsa.

A tu taka niespodzianka. Oczywiście w miarę pojawiania się nowych informacji o wydaniu ABC Warriors: Czarna dziura, będę tu spamował.

JG

#293

Tak, dziś jest ten dzień gdy na rynku pojawia się najbardziej wyczekiwana premiera bluray tego roku (o ile nie tej dekady) - Twin Peaks: The Entire Mystery.

Przesadzam? Może, ale nie ma co ukrywać, że jestem jedną z tych osób, która traktowała te niewykorzystane sceny z Twin Peaks (serialowego i filmowego) niemalże jak Świętego Graala.

Nie liczę na to, że “zagadki” i niedopowiedzenia, z którymi pozostawił nas Lynch i Frost znajdą swoje odpowiedzi w tych dodatkach. Moje oczekiwania są dużo mniejsze, prostsze i czystsze. Czekam na możliwość powrotu do Twin Peaks z chociażby najmniejszym uczuciem odkrywania czegoś całkowicie nowego, dla samej przyjemności ponownego obcowania z produkcją niebywale dla mnie ważną.

image

I co ważniejsze… nie jestem jedną z tych osób, która mówiąc, że uwielbia Twin Peaks ogranicza się jednak do pierwszego sezonu i pierwszych odcinków drugiego. Dlatego tak samo liczę na sceny z Cooperem w garniturze jak i flaneli. Czekam na każdą minutę tych dodatków. Każdą.

JG

#292

Nathan Edmondson i Ales Kot to ludzie, którzy w autorskim komiksie będą kojarzyć się głównie z historiami szpiegowskimi, raz bardziej sensacyjne, innym razem bardziej w thriller, ale znaleźli sobie pewną niszę, w której udało im stworzyć kilka wartościowych rzeczy. Edmondson jest odpowiedzialny za takie tytuły jak Dancer, The Activity, Who is Jake Ellis? czy Olympus (ten tytuł najbardziej odchodzi od gatunku ale tylko pozornie). A młody talent Kot obecnie tworzy docenione Zero (stworzył też ciekawą mini w klimatach post-apo Change).  

I na obydwu tych scenarzystach Marvel położył swoje korporacyjne łapy.

Nie, nie będzie to początek tyrady o tym jak zdolni scenarzyści porzucili swoje autorskie tytuły (bo nie porzucili) i zaczęli pluskać się w morzu komercji, tworząc następne chałtury. Co to, to nie. Tu chcę trochę docenić, że Marvel powierzył im serie, w których talenty obydwu scenarzystów są w stanie się pokazać, a tematycznie są ich bardzo bliskie. Zwłaszcza, że każdy z nich miał wcześniej okazję pracować dla DC w seriach o podobnych klimacie co niestety dzięki ingerencjom edytorów DC skończyło się niewypałami (Grifter Edmondsona i Suicide Squad Kota).

Edmondson (o czym wspominałem jak nie tu, to w Marvel Knights) dostał do prowadzenia Punishera i Black Widow, podczas gdy Ales Kot zaczął od Secret Avengers i Iron Patriot (Secret Avengers Kot pisze razem z Nickiem Spencerem).

image

Teraz subiektywnie.

W moich oczach Punisher i Black Widow są jednymi z wygranych w Marvelu. Może i serie w Polsce są jakby ignorowane przez czytelników Marvela, ale jak widać po globalnej sprzedaży, to tylko nasza specyfika. Edmondson nie stworzył serii o Punisherze, która ma taplać się w grotesce jak Punisher Ennisa, ani nie ma być tak dramatyczna jak Punsiher Rucki (choć klimatycznie do tego Punshera jest mu bliżej). To przede wszystkim komiks o misji miejskiego partyzanta, która przez umiejętności (anty)bohatera nie może już być nazwana samobójczą. W pewnym sensie ta odsłona Punishera przypomina The Activity, które Edmondson tworzył w Image. Podobnie z Black Widow Edmondson postawił na swój sposób tworzenia historii, całkiem zgrabnie unikając niedorzeczności Mavelowych szpiegów, tworząc serię o osobie, która faktycznie musi wykonać jakąś pracę podczas swoich misji. 

I to co napisałem powyżej o Edmondsonie mogę powtórzyć pisząc o tym co tworzy Ales Kot. Biorąc postacie z katalogu Marvela tworzy własną interpretację historii szpiegowskiej, tu ubarwiając ją odrobiną szaleństwa (to co możemy też zobaczyć w Zero). Tam gdzie Edmondson po swojemu jest poważny, tam Kot też po swojemu jest bardziej satyryczny.

image

To właśnie ta dwójka jest teraz odpowiedzialna za ten bardziej spec-ops zakątek Marvela (po tym jak zostawił go Brubaker) i raczej będzie odpowiedzialna jeszcze jakiś czas (całe szczęście bo moglibyśmy przecież znów dostać wielkie plany Hickmana pomijające rozwój postaci). 

Wspominam o tym w tym wpisie, wracając na chwilę znów do wielkich wydawnictw, dlatego, że niedługo startują dwie nowe serie właśnie od tych scenarzystów. Edmondson siada za sterami nowego Deathloka (przeniesionego do komiksów z serialu Agent Of SHIELD), a Ales Kot dostaje przygody Winter Soldiera (po zmianie status quo jaką zapowiada aktualny event Original Sin).

Oby tylko te dwie serie nie sprawiły, że zmienię o nich zdanie.

JG

#291

"Atlantic city" Springsteena to utwór, który w moich oczach jest małą perłą, którą można traktować jak mały dramat kryminalny zamknięty w trzy minuty i pięćdziesiąt sześć sekund.

Krótka historia młodej pary przeprowadzającej się do Atlantic City i próbującej nieudolnie wiązać koniec z końcem, co kończy się wejściem w układy z lokalnym światem przestępczym. Wszystko to osadzone w prawdziwej przestępczej historii Stanów tamtych lat (np. nawiązanie do udanego zamachu na bossa mafijnego Philipa Testę).

Zdaję sobie sprawę, że Springsteen to trochę muzyka kojarząca się już ludźmi, którzy przekroczyli magiczną granicę wieku średniego… i osobiście średnio mnie to boli. Uparcie wybieram i będę wybierać “Nebraskę” i “The River” jako ścieżkę dźwiękową przy lekturze niektórych serii kryminalnych (tu przede wszystkim kłania się seria o Kenzie i Gennaro). Możecie sami to spróbować.

JG

#290

Kontynuacja poprzedniego wpisu, z tym, że teraz przeskakujemy na wybrane zapowiedzi od Vertigo.

Kitchen

Historia żon irlandzkich gangsterów z NY, osadzona w lata 70 w Hells Kitchen. Historia ma dziać się w czasach “syna Sama, Taxi Driver, punk rocka, disco” i za scenariusz odpowiedzialna ma być świeża scenarzystka z UK (mało scenarzystów z UK przeskakując na amerykański rynek dało ciała więc absolutnie nie obawiam się, że to niesprawdzona świeżyna). Rysować ma Ming Doyle, a kolory położy Bellarie. Damn, ta jedna seria przebija zapowiedzią wszysto co chce mi zaproponować w przyszłym roku Image/Oni i Boom razem wzięte (chyba nawet Bitch Planet od Kelly Sue). 

Bodies

Spurier prezentuje serię, która ma dotyczyć jednego seryjnego zabójcy, który działa w czterech planach czasowych (1890, 1940, 2014 i 2050). Z tym, że rozstrzał lat jest zasługą… podróży w czasie (coś ostatnio temat podróży w czasie znów jest popularny).

Suiciders

Na koniec coś od Lee Bermejo. Od dawna zapowiadany projekt “Suiciders” mający nawiązywać klimatem do takich hitów 80’s jak “Ucieczka z Nowego Jorku” i “Mad Max”, ukaże się w przyszłym roku. Możemy spodziewać się post apo, z komercyjnym sznytem i masą rozwałki.

JG

#289

Możecie potraktować ten post jako następny z cyklu: “ludzie na rynku są też inne autorskie komiksy niż te z Image” i zignorować go, lub zobaczyć jakie ciekawe rzeczy oferują nam inne amerykańskie wydawnictwa nie zajmujące 1, 2 i 3 miejsca list sprzedaży.

Dark Horse w zapowiedziach na San Diego Comic-Con sprzedało nam informację o kilku nowych autorskich seriach, które trochę trudno zignorować.

Colder: The Bad Seed.

Paul Tobin i Juan Ferreyra przygotowują sequel Colder, czyli znów wracamy do chorego umysłu Declana Thomasa i jeszcze bardziej chorych umysłów ludzi, których Declan próbuje uratować od ich szaleństwa.

Nie będę reklamował serii bardziej, uważam, że Tobin jest scenarzystą, któremu warto zaufać bo nawet z niesamowicie bezsensownych chałtur potrafił wykrzesać całkiem rzetelną rozrywkę (np. Bionic Woman).

Ladykiller

Historia może kojarzyć się trochę z “Długim pocałunkiem na dobranoc”. Idealna rodzina, dwie córki, kochające się małżeństwo, ojciec z uczciwą pracą utrzymującą całą rodzinę na znośnym poziomie i domek na przedmieściach. Tylko małżonka pod fasadą idealnej pani domu ukrywa fakt bycia brutalną i profesjonalną zabójczynią.

Nie powiem, że jestem kupiony, ale nie mówię, że nie dam szansy pierwszemu numerowi. Zwłaszcza, że za grafikę i współscenariusz odpowiada Joelle Jones pracująca min. przy Hellheim w Oni Press i Token z Minx.

Dead Vengeance

Gdy zwłoki, które przepadły w 1930 roku odnajdują się dziesięć lat później, żywe i na wystawie sztucznych preparowanych ciał… tak zaczyna się historia Dead Vengeance. W bonusie mafia, policja i władze miasta, które chcą jak najszybciej wykończyć zmartwychwstałego trupa.

Szykuje się bardzo fantasy podejście do historii noir.

EI8HT

Rafael Albouqerque wraz z Mikem Johnsonem chcą zaprezentować historię chrononauty zagubionego w nieznanym mu wymiarze, bez pamięci i możliwości kontaktu z naukowcami, którzy go wysłali. Czyli, szykuje się seria dla fanów Black Science.

The Black Hammer

The Black Hammer ma być historią herosów ubiegłej ery i konsekwencji wielkiej kosmicznej bitwy znanej jako “The Event” (och, jak oryginalnie), których Lemire umieszcza na tajemniczej “farmie”, której nie są w stanie opuścić. Lemire opisuje serię jako dramat, wymieszany z szaloną podróżą przez multiversa i trybut dla podstaw gatunku superhero.

PastAways

PastAways zapowiedziane przez Matta Kindta można określić jako następna seria tworząca z naukowców pop bohaterów (obok FBP, Nowhere Men, The Manhattan Projects i Black Science). Nauka, przygoda, podróże w czasie i spuścizna po “Time And Time Again” z Supermana.

Rebels

Brian Wood dostarczył nam wiele dobrych, wiele średnich komiksów. Między tymi dobrymi mamy DMZ, któremu niestety nie udało się z sukcesem wejść na nasz rynek, oraz The Massive, które można traktować jako duchowego następcę DMZ.

Zapowiedzi Rebels za to sugerują, że serię możemy traktować jako coś co spokojnie będzie można polecić fanom dwóch wymienionych powyżej tytułów (plus Northlanders, dla tych zwracających uwagę na historyczne aspekty historii). Rebels ma być historią kobiet i mężczyzn w trakcie amerykańskiej wojny domowej.

Takie rzeczy Woodowi wychodzą lepiej niż zabawy z X-Men.

Oczywiście to nie wszystkie zapowiedzi z SDCC. Pominąłem tu komiksową kontynuację Fight Club i serię Hellboy and the BPRD, ponieważ o nich wiadomo było już przed SDCC. Oraz pominąłem serie, które nie zdołały mnie zainteresować (jak np. nowa seria od Cullena Bunna, który nie zdołał mnie jeszcze nigdy przekonać do swoich prac).

JG

#288

Na Kolorowych Zeszytach jak co piątek odrobina pulpy w moim wykonaniu. Dziś padło na Incognito.

Tekst trochę przeleżał zanim został opublikowany i mam wrażenie, że dziś zostałby napisany inaczej (ocena też pewnie wyglądała by lekko inaczej ale dalej byłaby pozytywna).

W takim razie, zapraszam na stronę Kolorowych zeszytów:
http://kolorowezeszyty.blogspot.com/2014/07/1675-incognito.html

#287

A tak sobie wymyśliłem, że od czasu do czasu wyląduje tu muzyka, która w mniejszym lub większym stopniu pasuje też do klimatu i stylistyki tego bloga.

The Gaslight Anthem to był taki zespół, który na raz brał Bruce Springsteena, Toma Petty’ego i mielił to wszystko przez grzeczniejszy punkrock dla dzieciaków na przedmieściach. Zaowocowało to dwiema świetnymi płytami, jedną fajną i późniejszą zmianą stylistyki, która zaprowadziła do nagrania albumu gdzie może z max dwa utwory nie prosiły o szybszą zmianę albumu na odtwarzaczu.

Za chwilę ma się pojawić nowa płyta i sądząc po dwóch utworach z niej, które znamy, to też można się spodziewać nierównego albumu będącego bladym cieniem dawnej formy. Oczywiście nie zmienia to faktu, że trzech pierwszych płyt raczej nigdy nie przestanę słuchać… zwłaszcza w lato.

JG