#350

Jestem poważnie zaskoczony…

W ramach tego, że od dluższego czasu mam rozbrat z DC Comics, przegapiłem moment, w którym Green Lantern znow stał się produktem dla mnie.

image

Nie dalej jak wczoraj Newsarama wrzuciła preview komiksu o wdzięcznej nazwie Godhead. Niby nic, a jak wół nad logiem widnieje “Green Lantern/New Gods” i zachęca mnie żeby nadrobić wszystko co działo się w uniwersum Latarnii od czasu odejścia Johnsa (dodajmy, że w mojej opinii Johns opuści tytuł zbyt późno).

New Gods w New52 dotychczas było traktowane trochę po macoszemu, czyli w sumie tak jak DC traktuje franszyzę od dekady. Jest Darkseid i jego stawiamy jak złotego cielca ale w sumie reszta kreacji Kirbiego jest jakby zbędna i przypominamy sobie o nich raz na ruski rok z fanfarami w stylu “legendarne kreacje Króla blablabla”. Może to i dobrze, bo nielicząc świetnego Oriona w Wonder Woman Azarello mało w ostatnich latach dostaliśmy autentycznie dobrych występów New Gods.

Teraz wygląda na to, że coś się zmieni. Crossover Green Lanterna z nową wersją New Gods pokazuje nam, że w najbliższych miesiącach DC z różnobarwnych pierścieni zrobi swój odpowiednik Infinity Gems… tak, serio.

DC ma talent do prób przerabiania swojego uniwersum tak żeby przypominało uniwersum Marvela i najbardziej zawsze interesowało ich przerabianie swoich postaci pod te elementy uniwersum Marvela, które i tak były zainspirowane starym DC. Dość specyficzna forma ukrytego autoplagiatu.

Oczywiście narzekam i oczywiście dam szansę temu crossoverowi mając nadzieję, że zawiodę się pozytywnie. Też możecie być pewni, że teraz temat tej serii pojawi się tu nie raz, a ja od tego momentu zacznę dokładniej wczytywać się w katalog z zapowiedziami od DC.

Po cichu mam też nadzieję, że jeżeli z tego crossoveru urodzi się nowy ongoing New Gods dostaną go Azzarello i Chiang, którzy wprowadzając Oriona do Wonder Woman udowodnili, że mają wizję jak przedstawiać kreacje Kirbiego po reboocie.

#349

Masks, miniseria, która próbowała połączyć w całość pulpowy katalog Dynamite, dostanie drugą część.

image

Masks było komiksem z wielkim potencjałem, który został zaprzepaszczony przez nijaki scenariusz Chrisa Robertsona i idące z nim w parze rysunki Dennisa Callero (co było widać tym bardziej przez porównanie z pierwszym numerem, który wyjątkowo rysowany przez Alexa Rossa jakoś wybronił scenariuszowe mielizny).

Teraz sequel Masks dostaje nowego scenarzystę, który niestety jest podobnym znakiem zapytania - Cullen Bunn.

Bunn jest twórcą nierównym. Z jednej strony dobrze pisze autorskie tytuły w Oni, a z drugiej morduje franszyzy w Marvelu (np. tragiczny Deadpool i Venom… choć trzeba przyznać, że jego Magneto zostałwyjątkowo dobrze przyjęty). W efekcie może być różnie.

Pierwszy numer ma być dostępny już w grudniowym/styczniowym preorderze. Pozostaje tylko pytanie, czy w Masks znajdzie się miejsce na Spirita Willa Eisnera, skoro Dynamite upubliczniło równocześnie z oświadczeniem o nadchodzących historiach Spirita już w barwach Dynamite.

JG

#348

Jakiś czas temu w wywiadzie dla Aleii Komiksu Tomasz Kołodziejczak przedstawił plany Egmontu na najbliższe miesiące. Standardowo dowiedzieliśmy się co zniknie, co się utrzyma, na co nie mamy liczyć…

Między innymi Kołodziejczak zapowiedział, że fani Hellboya po polsku dostaną za jakiś czas (czyli w 2015) pierwszą odsłonę Hellboy in Hell, ale dalej nie mają co liczyć na nowe wydania od dawna wyprzedanych tomów (od Spętanej trumny po Zew ciemności).

W ten o to sposób Hellboy dołączył do Sandmana (i nie tylko) jako jedna z pozycji z absolutnie niedorzecznym planem wydawniczym, z wydaniami, które nie przystają do siebie ani jakościowo, ani estetycznie (bo jak wygląda na półce obok siebie pierwsze wydanie Zewu ciemności i Dzikiego Gona?).

Nie krytykuję Egmontu za zrezygnowanie z wydawania BPRD (u nas BBPO) w sytuacji gdy spinoff sprzedaje się znacząco gorzej niż seria matka, ale to podejście Egmontu do sposobu wydawania Hellboya dla niektórych jest następnym argumentem żeby trzymać się anglojęzycznych oryginałów.

Narzekam? Oczywiście, ale wychodzę z założenia, że skoro uparcie trzymałem się polskich wydań tej serii od ponad dekady (pierwszy tom wyszedł w okolicy 2001 roku) .

JG

#346

Bohaterowie nie noszą spandeksu, oni noszą kominiarki.

Matt Miner, człowiek odpowiedzialny za Liberator i ukazanie, że prawia zwierząt dalej potrafią być obecne w komiksie, prezentuje nową serię - Critical Hit.

Critical Hit będzie niejako spinofem Liberators gdzie wojna z myśliwymi i korporacjami odpowiedzialnymi za wiwisekcję osiągnie następny poziom. Nie wiem jak Wy ale ja nie mogę się doczekać.

Seria ukaże się w barwach Black Mask.

Matt Miner rallies a brand new art team and launches Liberatorfan-favorites Jeanette & Sarah in a bold new direction with their own gritty mission to stop a rogue gang of hunters – but the girls learn to their horror that these hunters have developed a new hobby: hunting people… and suddenly the rescuers become the prey. Miner joins forces with illustrator Jonathan Brandon Sawyerand colorist Doug Garbark to follow the intrepid heroines on their new adventures.

Issue 1 debuts October 1, 2014.

#345

Kolorowe Zeszyty wygrzebały z zamieszchłej przeszłości Pulp Warsaw tekst, który przy okazji postaci Ebony’ego White’a próbuje polemizować ze stwierdzeniami, że Eisner był… rasistą. Tekst dostał kilka poprawek w stosunku do swojej pierwszej wersji więc można do niego wrócić i ewentualnie skrytykować.

http://kolorowezeszyty.blogspot.com/2014/09/1748-ebony-white-najlepszy-sidekick.html

#344

I jednak nie udało się wrzucać premierowych środowych komiksów przed środą…

  • Aliens Fire And Stone #1 (Dark Horse)
  • Baltimore The Witch Of Harju #3 (Dark Horse)
  • Bodies #3 (DC/Vertigo)
  • Butterfly #1 (Boom Studios)
  • C.O.W.L. #5 (Image)
  • Chew #43 (Image)
  • Edge Of Spider-Verse #3 (Marvel)
  • Ghost #8 (Dark Horse)
  • Guardians Of The Galaxy #19 (Marvel)
  • Justice Inc #2 (Dynamite)
  • Letter 44 #10 (Oni)
  • Massive #27 (Dark Horse)
  • Mighty Avengers #14 (Marvel)
  • Mind MGMT #26 (Dark Horse)
  • Outcast #4 (Image)
  • Red Sonja #12 (Dynamite)
  • Roche Limit #1 (Image)
  • Saga #23 (Image)
  • Sex #16 (Image)
  • Star Trek: The City On The Edge Of Forever #4 (IDW)

#343

"When I watched The Avengers, which is really one of my favorite movies, during the scene when the sky opens up, the Chitauri are coming and there’s a giant battle over by Grand Central Station, even in the theater I was thinking, ‘In the true Marvel Universe if you go about ten blocks over and an avenue down, there’s a place called Hell’s Kitchen and in that world are characters like Daredevil and Jessica Jones and Luke Cage, Hero for Hire, and those characters are not going to be involved in an inter-warfare-universe-colliding incident. That’s what the Avengers do and they do it really, really well and those movies are incredible. We wanted to have an opportunity to be able to tell stories about our street-level heroes and how that they could possibly interact in the world of Marvel without it feeling like it’s completely detached and by the same token feeling like it’s part of that world."

Powyżej widzicie cytat z Jepha Loeba o tym jak oglądając Avengers (a konkretnie sceny gdy Chitauri walczą w okolicy Grand Central) myślał o tym jak tuż obok tych wielkich wydarzeń są przecież bohaterowie ze street levelu Marvela… zaledwie kilka przecznic dalej. Ta myśl sprawiła, że Loeb i Marvel chce w swoich serialowych historiach pokazać świat tych bohaterów tak żeby widz widział większą całość, ale traktował to dalej jako ich własną historię.

W innym wypowiedzi z tego wywiadu Loeb zasugerował, że jeżeli ktoś chciałby wiedzieć jak nie będzie wyglądał serialowy Daredevil to nich obejrzy filmową wersję stworzoną przez Marka Stevena Johnsona (celowo nie charakteryzuję tego filmu jako film “z Affleckiem” tak jak zrobił to sam Loeb… bo Affleck był tam naprawdę najmniejszym problemem).

#342

I Fatale do znudzenia…

Od dawna przygotowywany i zapowiadany tekst o pierwszej odsłonie Fatale w końcu ukazał się na stronie Kolorowych Zeszytów, akurat tuż przed zbliżającą się premierą polskiego wydania podczas konwentu w Łodzi.

Tekst możecie przeczytać klikając w poniższy link:
http://kolorowezeszyty.blogspot.com/2014/09/1739-fatale-smierc-podaza-za-mna.html

JG

#341

Kilka newsów z obozu Eda Brubakera i jego kolaboranta Seana Phillipsa.

Pierwsze.

Jeszcze przed oficjalnymi zapowiedziami Image znamy cenę oraz datę premiery pierwszego wydania zbiorczego The Fade Out.

http://www.amazon.com/dp/1632151715

Tom zawierający cztery pierwsze zeszyty z 120 stronami historii ukaże się 27 stycznia (w cenie 14,99$ co znaczy, że standardowo już duet ten nie będzie stosował popularnej teraz w Image taktyki wydawania pierwszych tomów po cenie 9,99$).

Drugie.

W końcu wiemy też kiedy pojawią się wznowienia Criminal już w barwach Image Comics. Dwa pierwsze tomy (Criminal i Lawless) też znajdują się na amazonie z datami premier na styczeń i marzec.

http://www.amazon.com/dp/1632151707 
http://www.amazon.com/dp/1632152037/

Nowe wydania zbiorcze jak widać dostały też nowe okładki, co w przypadku designerskich doświadczeń Phillipsa w cale nie powinno dziwić.

Trzecie.

Poniższy tweet Brubakera o “niespodziance” z jednej strony może odnosić się do tego wznowienia Criminal… z drugiej w cale nie music. Criminalblog spekuluje, że może to równać się ogłoszeniu od dawna zapowiadanego sequela do Criminal: Coward, który miał nazywać się A Cowards Way Out.

Trochę trzyma się to kupy ale nie wiem czy nie wolałbym żeby w końcu okazało się czy Incognito dostanie trzecią odsłonę…

JG

#340

Polecając róźne blogi dotychczas ograniczałem się zazwyczaj do tych, które lawirują wokół tematów pokrewnych z tym blogiem, komiks, film, serial, literatura, a najlepiej jeszcze żeby o lekko kryminalnym zabarwieniu. Były róźne pisaniny, w mojej opinii dobre, jak Palę Hollywood i Image Comics Journal, były internetowe komiksy jak genialne Nienawidzę Ludzi, teraz coś z innej beczki:

Człowiek kontra napalm.

Czyli typ, którego ktoś kojarzy bo zbija z nim piątki na koncertach, ktoś dlatego, że zna zespoły, w których gra, a ktoś dlatego, że trafił na ten zbiór zdań, które co jakiś czas wrzuca pod ten adres: http://cckknn.tumblr.com/

W mojej opinii o punkrocku piszę się ciężko. Trzeba pokazać swoje serce i nie wejść w absurdalne porównania, które charakteryzują ludzi, którzy są jakby stworzeni do pisania sloganów reklamowych, czy byłych pismatych-metalowców, którzy nagle zaczynają publikować wypociny o hc/p. Całe szczęście Igorowi to idzie.

Aha, to nie jest blog z recenzjami płyt.

www.facebook.com/CzlowiekKontraNapalm

JG